Oczywiście nocleg w Częstochowie nie mógł się obyć bez wizyty na Jasnej Górze, mimo że w biegu to i tak wrażenia pozostały.
Kartki wysłane (ciekawe czy dojdą przed naszym powrotem). A teraz w drogę do Białki.
Na szczęście zmieniliśmy repertuar i przez pozostałe 3 godz już nie słuchaliśmy kolęd a: taki duży, taki mały....
Najciekawszym momentem podróży była jazda przez las i wąwóz, gdyby nie resztki asfaltu myślałabym, ze idę nad rzekę w Piotrowicach.
Po 3 godzinach z "taki ja może świętym być" dotarliśmy na miejsce. Piękny domek, piękny pokój, no i oczywiście piękne widoki.
A teraz spacerek po Białce i małe wyścigi z wózkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz