Pierwszy etap podróży zakończony. Zaczęło się od wielkiego pakowania i pytania jak zmieścić w małym samochodzie garderobę 3 pań? Jednak udało się. Tak więc ruszyliśmy z walizką, plackami,plecaczkami,torebeczkami,wózkiem, nocnikiem....
Tak więc jechaliśmy z Sercem i Rozumem, nawet miś się załapał, tylko pewien Jeleń usłyszał: "nie ma miejsca, za ciasno jest".
Nawet kilkanaście ruchów wahadłowych, na trasię do Walcza nie zdołało nas zatrzymać i po 10 godz. podróży dotarliśmy do Częstochowy, prowadzeni przez Aniołka Stróża, Św. Krzysztofa, Michała Archanioła i Gps ten ostatni zaliczył parę wpadek, nie żeby celowo, tylko po to by rozluźnić atmosferę.
Podróż minęła bardzo edukacyjne: najpierw nauka śpiewu kolęd, potem wszystkie wersje o hipopotamie (z kałuży wynurzył się każdy kto się da) a król julian 1000 razy zapytał się czy ssiesz kciuka.

A teraz wymarzony odpoczynek tuż przy Jasnej Górze a jutro witajcie góry.
PS Dziękujemy najlepszemu elektronikowi samochodowemu z Trzcianki za pomoc.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz